• Strona główna
  • Idea
  • Teksty
    • Ameryka Łacińska
    • Australia i Oceania
    • Azja
    • Europa
  • Wideo
    • Afryka
    • Ameryka Łacińska
    • Australia i Oceania
    • Azja
    • Europa
  • Autorki i autorzy
  • Edukacja
  • O nas
  • Kontakt
  • Tagi

    aktywizm architektura Bronisław Piłsudski Dagestan Dziedzictwo Folklor historia Indie jakucja Japonia jedzenie Kazań krajobraz Kuba miasto migracje Mniejszości Moskwa muzyka Nowa Kaledonia Pamięć performatywność podróż Pogranicze polityka Polska postkolonializm przestrzeń religia Rosja Rośliny rytuał Sacha stereotypy Syberia szamanizm sztuka taniec tożsamość tradycja turystyka Ukraina wielokulturowość ZSRR świętowanie
  • Strona główna
  • Idea
  • Teksty
    • Ameryka Łacińska
    • Australia i Oceania
    • Azja
    • Europa
  • Wideo
    • Afryka
    • Ameryka Łacińska
    • Australia i Oceania
    • Azja
    • Europa
  • Autorki i autorzy
  • Edukacja
  • O nas
  • Kontakt
Europa  / Teksty

Pamięć roślin. Historie cmentarzy ewangelicko-augsburskich na Kujawach i ziemi dobrzyńskiej


Justyna Marcinkowska

Takich cmentarzy jest wiele. Szacuje się, że w samym województwie kujawsko-pomorskim jest ich około półtora tysiąca. Wszystkie wyglądają podobnie: zakrzaczone, niedostępne, opuszczone, czasami celowo zniszczone. Niekiedy widać, że ktoś o nich pamięta – świadczy o tym na przykład koszona trwa, tablica pamiątkowa czy wydeptane wejście. To jednak rzadka sytuacja. W większości cmentarze ewangelicko-augsburskie już dawno zostały zapomniane.

Tymczasem w miejscach, w których postawiony na „wieki wieków” kamień zachował się często w bardzo złym stanie lub nie przetrwał wcale, paradoksalnie zostało to, co wydawało się najbardziej kruche – rośliny. Lilie i kosaćce, pielęgnowane dawniej na grobach, do dziś przebijają się wśród zarośli, pozwalając dostrzec miejsca pochówków. Posadzone niegdyś przez mieszkańców dęby są wskazówką, gdzie znajduje się cmentarz, zaś rosnące tam dzisiaj lasy sosnowe są znakiem celowego zacierania śladów funkcjonowania przedwojennych społeczności. Rośliny „opowiadają” o porzuconych cmentarzach własną historię – to one je przejęły.

W tym ujęciu rośliny są, mówiąc za Bruno Latourem, „nie-ludzkim aktorem”, który odgrywa znaczącą rolę w splocie pamięci. Według francuskiego filozofa i antropologa sprawstwo jest bowiem zarezerwowane nie tylko dla ludzi, lecz także dla bytów pozaludzkich – działają zwierzęta, rośliny, a nawet przedmioty, systemy, normy prawne czy społeczne. Gdy patrzymy z tej perspektywy, kierujemy uwagę na całą siatkę relacji, w której występuje człowiek – jeden z wielu elementów sieci. Rośliny natomiast są nie tylko świadectwem pamięci, ale też jej świadkiem i aktywną siłą.

I tak jak dziura w nawierzchni osiedlowej drogi może „sprawić”, że lokalna społeczność, do tej pory zatomizowana, skonsoliduje się, by doprowadzić do naprawy usterki, tak i inne elementy rzeczywistości obdarzone są sprawczą mocą . W niniejszym artykule postaram się prześledzić, w jaki sposób działają cmentarne rośliny.

Osadnictwo olęderskie

Cmentarze ewangelicko-augsburskie na Kujawach i ziemi dobrzyńskiej to nieliczne materialne ślady życia społeczności, które pojawiły się tutaj na skutek napływu osadników z krajów niemieckich. Przybysze w pierwszej fali migrowali z Niderlandów i Fryzji z powodu prześladowań religijnych i tworzyli tu gminy protestanckie. Osadnicy w drugiej fali w przeważającej liczbie pochodzili z Brandenburgii i Dolnego Śląska, a na polskich terenach szukali dla siebie nowej przestrzeni życiowej z reguły z przyczyn ekonomicznych.

Migranci, potocznie nazywani Olędrami, zagospodarowywali głównie nieużytki, słynęli zaś w szczególności z umiejętności gospodarzenia na terenach podmokłych i zalewowych. Z tego powodu intensywnie zasiedlali tereny w dolinie Wisły, a ich obecność była ceniona ze względu na rozwój gospodarczy. Stosowano więc szereg zachęt, mających przyciągnąć nową ludność: zwolnienie ze służby wojskowej czy ulgi w czynszach.

Tożsamość narodowa tych grup jest jednak trudna do określenia, ponieważ ludzie ci migrowali w czasach, gdy dopiero kształtowała się współczesna koncepcja narodu. Jedni, żyjąc pośród polskich społeczności, stopniowo ulegali asymilacji, drudzy – będący w większości – pielęgnowali swoją odrębność i w późniejszym okresie utożsamili się z narodowością niemiecką.

Symbolika roślin

Przybysze osiedlali się na tzw. prawie olęderskim – tworzyli osobne wioski, których teren przekazywał im w dzierżawę ze swojego majątku właściciel ziemski, gwarantując przy tym wolność wyznania. Cmentarz był jednym z fundamentalnych miejsc, które byłby potrzebne nowej społeczności jako pierwsze. Przy jego założeniu rośliny od początku odgrywały istotną rolę. Zieleń miała tworzyć atmosferę sprzyjającą kontemplacji i żałobie, a kontakt z nią miał koić ból po stracie. W przypadku cmentarzy ewangelickich duże znaczenie miał także religijny nakaz skromności, widoczny zarówno w wystroju protestanckich świątyń, jak i w sposobie urządzania nekropolii. Zamiast koncentrować się na wystawnych pomnikach, społeczności ewangelickie kładły nacisk właśnie na roślinność, zrównującą wszystkich w obliczu ostateczności.

Flora cmentarna zatem od początku aktywnie uczestniczyła w procesie miejscotwórczym. W ujęciu antropologicznym miejsce to bowiem konkretna przestrzeń obdarzona znaczeniami, emocjami i sensami powstającymi w wyniku działania różnych jej elementów. W przypadku cmentarzy ewangelicko-augsburskich ważną rolę w wytwarzaniu miejsca odgrywały właśnie rośliny.

Wyjątkowe znaczenie symboliczne miał dąb – w wielu kulturach symbol trwałości, nieśmiertelności, dostojności i majestatu. W doktrynie ewangelickiej związany był także z silnym zakorzenieniem człowieka w wierze. Również lipy miały silny ładunek symboliczny – łączone je z Sądem Ostatecznym.

Dęby na cmentarzach ewangelicko-augsburskich występują jednak nie tylko jako roślinność, ale także jako motyw funeralny. Szczególnie często znaleźć można tzw. „dąbki”, krzyże w postaci ściętego dębowego pnia pozbawionego konarów i liści, co miało ukazywać oddzielenie zmarłego od świata żywych oraz rozłąkę z najbliższymi. Popularny jest też motyw gałązki dębu, często z jedną ułamaną odnogą symbolizującą przerwanie życia.

Wśród roślin cmentarnych znaczenie symboliczne miały ponadto krzewy ozdobne, takie jak lilak czy czarny bez, a przede wszystkim rośliny sadzone na mogiłach. Wśród nich znaleźć można konwalie i lilie, symbole niewinności, występujące zwłaszcza na grobach dziecięcych. Popularne są też kosaćce, często w kolorze fioletowym, kojarzonym z żałobą. Nekropolie ewangelicko-augsburskie obfitują także w rośliny kojarzone z wiecznością z powodu ich całorocznej zieloności, takie jak rojniki i bluszcze. Charakterystyczny jest również barwinek, symbol przyjaźni i nieśmiertelności. Jego fioletowe kwiaty miały oznaczać pośmiertne odrodzenie duszy.

Działanie na rzecz pamięci

Mimo upływu lat wiele z tych roślin dalej możemy odnaleźć na miejscach pochówków. Zmienił się jednak kontekst, w jakim dzisiaj występują. Po II wojnie światowej ewangeliccy mieszkańcy zostali wysiedleni, a cmentarze zaczęły ulegać degradacji. W większości przypadków majątki zostały przejęte przez ludność lokalną, ale zdarzało się, że w niektórych miejscach znikały całe wioski, więc ich tereny zalesiono. W ten sposób wykształciły się dwa podtypy zapomnianych protestanckich nekropolii: cmentarz polny i leśny. Rosnące tu rośliny są mieszanką gatunków sadzonych przez ewangelików i tych, które pojawiły się tutaj w wyniku postępującej sukcesji innych ekosystemów.

Rośliny cmentarne w takim kontekście działają już nie poprzez przypisywane im wcześniej symboliczne właściwości. Wciąż jednak mają wpływ na pracę pamięci – uczestniczą zarówno w pamiętaniu, jak i zapominaniu, a także w procesie „odpominania” historii przedwojennych mniejszości zachodzącym w ostatnim czasie.

Jedną z takich roślin jest rojnik. Według wierzeń ludowych miał chronić przed demonami lub duchami, a przy tym strzec od piorunów i ognia. Ze względu na to, że nie ma dużych wymagań glebowych, a jednocześnie jest wiecznie zielony, symbolizuje wytrzymałość, a wręcz nieśmiertelność. Dziś znalezienie rojnika w lesie – obcym dla niego ekosystemie – jest znakiem, że właśnie weszliśmy na teren leśnego cmentarza. W wielu wypadkach łatwiej bowiem dostrzec rojniki niż przykryte mchem, poprzewracane nagrobki.

Czasami nowe sensy tworzone przez rośliny paradoksalnie są niezwykle spójne ze starymi. Przykładem mogą być rosnące dziko kosaćce, które jeden z obecnych mieszkańców przesadził z powrotem na uporządkowane przez siebie groby. Rośliny, dawniej symbolizujące żałobę i zmartwychwstanie, teraz pokazują odrodzenie pamięci o społeczności, która została zapomniana.

Działanie na rzecz niepamięci

Rośliny niebędące na swoim miejscu, zdziczałe, skarłowaciałe albo jeszcze częściej przerośnięte – tak opisują cmentarze ewangelicko-augsburskie współcześni mieszkańcy. Doświadczenie pierwszego kontaktu z tymi miejscami przedstawiają w kategoriach zetknięcia się z lasem, dżunglą, nieomal żywym organizmem. Niezgoda na dominującą rolę roślin w tych miejscach staje się też przyczynkiem do podjęcia ewentualnych działań porządkowych.

Szczególną pod tym względem rośliną jest lilak, sadzony nie tylko ze względu na walory dekoracyjne, ale także ze względów praktycznych – formowano z niego naturalne i niewymagające szczególnej troski żywopłoty. Lilaki miały też bogatą symbolikę – ich wiosenne kwiaty miały zwiastować zmartwychwstanie; fioletowe łączono był z żałobą, a białe z niewinnością.

Paradoksalnie lilaki na cmentarzach, sadzone tam m.in. jako rośliny graniczne, do dziś odgrywają taką rolę. Bardzo łatwo się rozpleniają, więc w wielu przypadkach stały się roślinami dominującymi i dziś stanowią nawet 90% cmentarnej flory. Stworzywszy zwarte zakrzaczenia, oddzieliły nekropolie od tego, co zewnętrzne. Tam, gdzie rośnie lilak, nie sposób bowiem dostać się do środka.

Oddzielenie od świata zewnętrznego okazuje się często dla materialnej tkanki cmentarza zbawienne w skutkach. To właśnie zwarte zakrzaczenie, podobnie jak oddalenie od drogi, uchroniło niejeden z nich przed dewastacją, a często także kradzieżą metalowych elementów nagrobków.

W wyniku działalności roślin cmentarze ewangelicko-augsburskie zostają zatem odseparowane od zewnętrznego świata. Zdziczała roślinność jawi się jako żywioł – zasłania nagrobki, ale też je chroni. W procesie tym uczestniczą także rośliny, które pojawiają się na cmentarzach ewangelicko-augsburskich w sposób wtórny – na przykład mchy, które pierwsze zakrywają kamień. Roślinność w tym ujęciu nie tylko przypomina, lecz także uczestniczy w zapominaniu, zakrywając cmentarze przed naszym wzrokiem i w efekcie pozostawiając je poza obiegiem pamięci.

Zacieranie śladów

Czasami dzieje się jednak odwrotnie – pod wpływem zarówno ludzkiego, jak i roślinnego sąsiedztwa odrębność cmentarzy ewangelicko-augsburskich jako miejsc ulega zatarciu, wskutek czego znaleźć tam można rośliny charakterystyczne dla innych ekosystemów. I w tym przypadku rośliny uczestniczą w procesie zapominania, choć dzieje się to raczej na skutek zacierania granic.

Rośliną pojawiającą się często na obrzeżach cmentarzy polnych jest chaber. Powojenni właściciele domów i gruntów ornych, gospodarząc w ich sąsiedztwie, borykają się z trudnym dziedzictwem nieobecnych społeczności. Zdarza się, że w ich posiadanie, wraz z ziemią, wszedł także cmentarz. Los takich miejsc zależy od dobrej woli nowych właścicieli. Gdy jej brakuje, nekropolie bywają podorywane. Wśród cmentarnej flory wówczas znaleźć można również zboża.

W przypadku cmentarzy leśnych rośliną działającą na rzecz zatarcia śladów dawnych społeczności jest przede wszystkim sosna. Jej pojawienie się na cmentarzach ewangelicko-augsburskich łączy się z powojenną akcją zalesienia wiosek opuszczonych przez dawne mniejszości, co wynikało zarówno ze względów pragmatycznych, jak i ideologicznych – koncepcja stworzenia jednolitego narodowościowo kraju niosła za sobą także potrzebę zacierania śladów obecności przedwojennych „innych”. Wskutek tego działania w wielu miejscach cmentarze ewangelicko-augsburskie są dziś nie tylko trudno dostępne, ale też niełatwe do odnalezienia.

Pamięć roślin

Rośliny uczestniczą w bardzo różnych procesach pracy pamięci, łączących się z przedwojenną obecnością i powojenną nieobecnością specyficznej mniejszości, jaką tworzyli założyciele cmentarzy ewangelicko-augsburskich. Rośliny sprawiają, że ludzie i pamiętają, i zapominają, a czasem odkrywają na nowo złożoność lokalnej historii i kultury.

Choć są nośnikami pamięci, to – kolejny paradoks – najczęściej jako pierwsze padają jej ofiarą, ponieważ wielokrotnie prace porządkowe i konserwatorskie skupiają się  przede wszystkim na usunięciu roślinności. Tymczasem to właśnie ona, zarówno ta sadzona celowo, jak i ta, która pojawiła się na cmentarzach ewangelicko-augsburskich w sposób wtórny, opowiada historię kolejnych stadiów pamięci i niepamięci – tak nieobecnych już społeczności, jak też ludzi, którzy przyszli po nich.

Data publikacji: listopad 2026

Autorka

Justyna Marcinkowska

Antropolożka, badaczka kultury oddolnej, animatorka kultury. Adiunktka w Katedrze Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Od 2018 roku współpracowniczka Fundacji Ari Ari, z którą współprowadzi projekty badawcze i animacyjne, dotyczące m.in. dziedzictwa kulturowego Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej. Stypendystka Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego (2025). W ramach stypendium zrealizowała etnobotaniczny projekt pt. „Pamięć roślin. Historie cmentarzy ewangelicko-augsburskich na Kujawach i Ziemi Dobrzyńskiej”.


cmentarze, etnobotanika, Mniejszości, Olędrzy, Pamięć, Rośliny
Share



organizatorfinansowaniepartnerzypatroni


Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki w ramach Programu Społeczna odpowiedzialność nauki II. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych. Dofinansowano z programu „Społeczna odpowiedzialność nauki” Ministra Edukacji i Nauki Zadanie publiczne pn. Podróże z antropologią dofinansowane ze środków z budżetu Województwa Mazowieckiego.


Serwis podroze.etnograficzna.pl używa informacji zapisanych za pomocą cookies w celu sporządzania statystyk dotyczących odwiedzin i przeglądania zawartości strony.